Dlaczego nie jestem muzułmaninem?

Udostępnij to:
Share

To pytanie zadawano mi wielokrotnie po moim nawróceniu na chrześcijaństwo. Zadawali je zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie. Chrześcijanie zadawali je z ciekawości lub z radości, widząc jak Bóg zmienił moje życie. Ze strony muzułmanów było to pytanie atakujące, mające na celu upokorzenie mnie. Chrześcijanie chcieli wiedzieć, jak i kiedy zdecydowałem się pójść za Jezusem, zaś muzułmanie pytali się tylko: „Jesteś chrześcijaninem?” (po arabsku masihi). Słysząc to pytanie, na początku przeżywałem trudności i niebezpieczeństwo, ale nie dlatego, że pytanie jest za trudne, tylko dlatego, że wrzucało mnie w stan konfrontacji pomiędzy moją duszą a otaczającym światem. Z tego powodu takie pytanie wymaga szczerej decyzji, bym mógł świadomie przedstawić mój nowy punkt widzenia.

Ale jest to tylko część zagadnienia. Druga część sprowadza się do innego pytania, zadawanego mi za każdym razem: „Dlaczego przestałeś być muzułmaninem?” Ludzie szczerze chcieli się dowiedzieć, co takiego znalazłem w Jezusie, że postanowiłem porzucić Mahometa. Wszystko zaczęło się w 1976 roku, kiedy ukończyłem 12 lat. Kupiliśmy z moim najlepszym przyjacielem marokańską gazetę w języku arabskim. Nie byłbym w stanie wyjaśnić, dlatego w tak młodym wieku kupiłem gazetę i chciałem ją czytać, ale obecnie rozumiem, że przez tę gazetę Bóg przygotowywał drogę do mojego zbawienia.

Co było w gazecie? Znaleźliśmy tam ogłoszenie mówiące: „Jeżeli chcesz otrzymać Biblię i korespondencyjny kurs biblijny, napisz na poniższy adres”. Był to adres Misji we Francji, która działała w północnej Afryce.

To ogłoszenie nie przyciągnęło mojej uwagi, ponieważ nie wiedziałem, co to jest Biblia i o czym może być ten korespondencyjny kurs. Jedyne, na co zwróciłem uwagę, były słowa: „Jeżeli chcesz otrzymać za darmo, napisz do…” Postanowiliśmy napisać do Marsylii we Francji. Po ok. dwóch tygodniach otrzymaliśmy pocztą pierwszy kurs dotyczący stworzenia. Oboje byliśmy szczęśliwi, że dostaliśmy taką przesyłkę. Najbardziej byłem szczęśliwy z powodu samolubstwa. Poczułem się naprawdę kimś ważnym. Nie chciałem, by ktokolwiek inny odkrył ten adres, pragnąłem, by oni pisali tylko do mnie i do nikogo więcej.

Dwa lata później mój kuzyn zauważył, że prowadzę korespondencję z chrześcijanami. Ostrzegł mnie, że jeżeli policja się dowie, mogę trafić do więzienia. Miałem dopiero 14 lat i bałem się więzienia. Od tego momentu zadawałem sobie pytanie: „Dlaczego ludzie odwracają się i nie akceptują informacji o chrześcijaństwie?”

W obawie przed więzieniem przerwałem moją korespondencję. Po jakimś czasie zacząłem zapominać o tym wszystkim. Lecz Bóg o niczym nie zapomina. Pewnego razu szukając stacji w radiu natrafiłem na program ewangeliczny w języku arabskim o nazwie NUR AL NUR (po arabsku „Światłość nad światłością”). Nadawali go z Monte Carlo. Mogłem sobie słuchać, bo nikt nie wiedział, że jestem w kontakcie z „Dobrą Nowiną”. Dzięki temu programowi dowiedziałem się o wielu adresach, gdzie mogę otrzymać Ewangelię.

W miarę jak rosłem, rosła we mnie ciekawość. Czułem się odizolowany bez powodu od chrześcijaństwa, jak wielu innych muzułmanów. Według nauki islamu, chrześcijanie (masihijin):
1. sfałszowali Ewangelię (arab. indżil),
2. wierzą w cztery różne Ewangelie,
3. wierzą w ukrzyżowanie Jezusa,
4. wierzą, że Jezus jest jednocześnie Bogiem i Synem Bożym.

Islam uczy, że Biblia chrześcijańska jest sfałszowana i dlatego nie można wierzyć w to, co w niej jest napisane, że nie ma czterech Ewangelii, że Jezus nie był ukrzyżowany i nie jest Bogiem. Dlatego muzułmanin powinien odrzucić chrześcijaństwo jako fałszerstwo. Gdybym chciał zmienić religię, oznaczałoby to przekleństwo ze strony Boga (Allaha). Byłbym uważana za bezbożnego (kafir). Jest to okropne, dlatego taka decyzja wiele by mnie kosztowała. Do tego momentu praktykowałem wszystkie „filary” islamu, oprócz pielgrzymki do Mekki, której można dokonać w dowolnym okresie życia.

W moim życiu ciągle trwała walka, zarówno wewnętrzna jak i zewnętrzna. Wewnątrz miałem wątpliwości, jaka jest prawda, i nie mogłem czuć się bezpiecznie, bojąc się, co będzie, jeżeli ludzie się dowiedzą, że jestem w kontakcie z chrześcijanami. Co mi zrobią, jak się dowiedzą, że studiuję Ewangelię? Zewnętrzna walka polegała na tym, że nie mogłem odrzucić religii moich rodziców i dziadków. Gdyby do tego doszło, ludzie porzuciliby mnie, a na moją rodzinę spadłaby hańba z mojego powodu, że postąpiłem jako zdradliwe dziecko, nieposłuszny bezbożnik. W wyniku tych walk postanowiłem przerwać kursy biblijne i nie słuchać ewangelicznych programów radiowych.

Lecz Bóg ze mnie nie zrezygnował. Dokładnie, jak powiedziano w liście do Filipian 1,6: „Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa”. W roku 1983 coś poruszyło mnie, by znowu posłuchać programu nadawanego z Monte Carlo, transmitowanego z Malagi w Hiszpanii. W tym programie podano adres w Modenie (Włochy), skąd można otrzymać korespondencyjny kurs biblijny. Napisałem tam, i otrzymałem odpowiedź napisaną przez wierzącego z Maroka. Później ten człowiek odwiedził mnie w moim domu w Maroku, a po roku odwiedził mnie inny wierzący Marokańczyk. Obaj mówili o swojej wierze w Jezusa i o Biblii. Kontynuowałem korespondencję z nimi. Zadałem im mnóstwo pytań o moich wątpliwościach na temat chrześcijaństwa. Nie chciałem ich w ten sposób poniżać, ani tak naprawdę nie chciałem rozwiązać moich wątpliwości. Chciałem wykazać tym ludziom, że jako chrześcijanie są w błędzie. Jednak oni dobrze odpowiedzieli na moje pytania, choć do końca mnie to nie zadowalało.

W tym czasie jeden z tych wierzących Marokańczyków dał mi w prezencie Biblię i prosił, bym zaczął ją czytać. Czytając, dyskutowałem z niektórymi przyjaciółmi z mojego osiedla. Omawialiśmy kwestie prawdziwości chrześcijaństwa i autentyczności Biblii. Studiując Biblię czytałem również Koran i porównywałem obie Księgi. Prawdę mówiąc, znalazłem się w totalnym zakłopotaniu, z którego nie mogłem wyjść. Koran twierdzi, że jest ostatnią i jedyną prawdą od Boga – ale Biblia mówi to samo. W Ewangelii Jana 14,6 Jezus mówi, że jest jedyną drogą do zbawienia. Zadawałem sobie pytanie: „Jaka droga jest PRAWDZIWA?”

W trakcie takiego porównywania bazowałem na fałszywych przekonaniach, jakie ma każdy muzułmanin co do chrześcijaństwa. Po pierwsze, wierzyłem, że Biblia jest sfałszowana. Po drugie, wierzyłem, że Jezus nie został ukrzyżowany i w ogóle nie umarł. Po trzecie, wierzyłem, że chrześcijanie wierzą, że Jezus jest jednocześnie Bogiem (Allah) i Synem Bożym. I po czwarte, wierzyłem, że Biblia zapowiada nadejście po Jezusie proroka o imieniu AHMAD (Mohammad). Tylko że chrześcijanie to wszystko usunęli z Biblii.

Jaki więc był wynik tego porównywania? Bóg oświecił mój umysł i za pomocą Ducha Świętego doszedłem do odpowiedzi na moje wątpliwości. Zauważyłem, że Koran zaprzecza sam sobie. Na przykład, Koran neguje Trójcę (wiarę w jednego Boga istniejącego w trzech Osobach – a nie w trzech Bogów). W wersecie 4:171 Koranu jest napisane: „Ludu Księgi, nie wypaczajcie swojej religii. Nie mówcie o Bogu nic poza prawdą: że namaszczony Jezus, syn Marii, jest jedynie wysłannikiem Boga i Jego Słowem, jak on ogłosił to Marii, i duchem, który od Niego pochodzi. Wierzcie więc w Boga i Jego wysłanników”.

Dla muzułmanów ten tekst oznacza jedynie, że Jezus był wysłannikiem. Ale czy oni nie mogą zobaczyć, że on potwierdza również, że Jezus jest Bogiem? Zapytacie się, w jaki sposób?
Koran mówi, że Jezus jest Słowem Bożym i Jego Duchem. Słowo Boże i Jego Duch istnieją w wieczności z Bogiem i w Bogu, ani Duch, ani Słowo Boże nie mają początku i końca. Zatem Jezus musi być Bogiem. Potwierdza to słowa Ewangelii św. Jana 1,1: „Na początku było Słowo, i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”.

Drugie moje odkrycie dotyczyło doskonałości Biblii. Pomimo wszystkiego, co Koran mówi o sfałszowaniu Biblii, zauważyłem, że Koran nakazuje muzułmanom wierzyć w Biblię. Jest w nim napisane: „Gdyby zachowywali Torę i Ewangelię, i to, co im zostało zesłane od ich Pana…” (sura 5,68). Tym sposobem sam Koran nakazuje mi stosować wszystko, o czym mówią Pisma. Z tego wynika, że Biblia jest prawdziwa i doskonała. Nie jest sfałszowana. Tak jak sama Biblia stwierdza: „Cokolwiek ci nakazuję, wypełniaj; nic do tego nie dodasz, ani nic z tego nie ujmiesz” (Pwt 12,32). Podobnie mówi Apokalipsa: „A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym – które są opisane w tej księdze” (Ap 22,19).

Trzecie moje odkrycie dotyczyło śmierci i ukrzyżowania Jezusa. Koran neguje to, ale jednocześnie potwierdza w surze 19,22: „Jezus mówi: pokój jest nade mną w dniu, kiedy się urodziłem, w dniu mojej śmierci i w dniu, kiedy zmartwychwstałem do życia”. I w wersecie (sura 3,55) „Kiedy Bóg powiedział: Jezusie! Powołam cię do Siebie. Zabiorę cię do Siebie. Uwolnię cię od tych, którzy nie wierzą i zachowam aż do dnia zmartwychwstania, dla tych, którzy idą za tobą i ponad tymi, którzy nie uwierzyli”.

Poza tym najbardziej skutecznym argumentem, dla którego należy opuścić islam i jego błędne wierzenia co do chrześcijańskich doktryn, jest argument dotyczący Mahometa. Ten człowiek nie może zapewnić mi zbawienia, ponieważ sam przyznaje się, że jest grzesznikiem, potrzebującym przebaczenia od Boga. Tymczasem Jezus Chrystus może mnie zbawić, ponieważ On umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Uczynił wszystko dla mnie i dla ludzi. Każdy, kto w niego wierzy, może mieć pewność zbawienia, jak powiedziano w Dziejach Apostolskich: „Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom” (16,31) oraz w pierwszym liście św. Jana: „A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (5,11-12).

Przedtem praktykowałem nakazy islamu – „filary islamu” – nie mając pewności, czy dostanę się do nieba. Nie wiedziałem również, jak naprawić mój stan grzechu, oddzielający mnie od Boga. W Chrystusie znalazłem rozwiązanie tego problemu i zrozumiałem, że w celu osiągnięcia zbawienia potrzebuję tylko przyjąć Jezusa i iść za nim, jak za moim Panem i Zbawicielem. Zrozumiałem, że jestem grzeszny, że łamię Prawo Boże, i że wierząc w Jezusa, który zapłacił za mnie umierając na krzyżu, mogę otrzymać od Boga przebaczenie, jak powiedziano: „Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Jana 3,16).

Z tego wynika, że nie potrzebuję filarów islamu i innych nakazów, by zadowolić Boga i dotrzeć do Niego. Jezus Chrystus zdobył dla mnie i dla innych przebaczenie grzechów poprzez Swoją śmierć na krzyżu. Jak powiedziano: „Prawo wymaga, by prawie wszystko było oczyszczane krwią, i bez przelania krwi nie ma przebaczenia” (Hbr 9,22).
„Tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują” (Hbr 9,28).
„Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Gal 4,4-5).
I tak, w 1985 roku podjąłem decyzję i wybrałem Jezusa Chrystusa, by był Panem mojego życia. Jestem wdzięczny Bogu za to, że jestem zbawiony i należę do Jego Królestwa. Przyjąłem nowe życie, i za to chwalę Boga i wysławiam Jego Imię. Być może, zapytacie, skąd ja wiem, że ta zmiana w moim życiu jest spowodowana przez Boga? Wierzę, że moje nowe życie jest wynikiem łaski (niezasłużonego daru dla mnie), jak jest napisane: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Ef 2,8-9)

Chciałbym, by moje świadectwo pomogło tym wszystkim, którzy chcieliby doznać radości płynącej ze zbawienia w Chrystusie. Niech będzie pochwalony Bóg, „który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tym 2,4).

Sami El-Amin (Maroko)

źródło: Answering Islam