Dodatek „Nowa Syria”
ريمون القس Raymon al-Qass
17 lutego 2026 | Ostatnia aktualizacja: 09:51 (czasu jerozolimskiego)
Przed 2011 rokiem chrześcijanie regionu Ar-Rakka (arab. الرقة) stanowili niewielką społeczność, którą można uznać za wyjątkową na mapie Syrii. Choć byli rozproszeni w największych miastach prowincji — takich jak At-Tabka, Tall Abjad i Al-Mansura – zdołali stworzyć unikalny model integracji społecznej. Nie żyli w izolacji od swojego otoczenia, lecz byli z nim głęboko zintegrowani.
Chrześcijanie Ar-Rakki dzielili ze swoimi arabskimi sąsiadami imiona, tradycyjny strój i posługiwali się czystą, eufracką odmianą dialektu. W ten sposób zacierali bariery religijnej odrębności na rzecz wspólnej tożsamości społecznej. Był to dowód na to, że wspólnota życia w dorzeczu „wiecznej rzeki” jest silniejsza niż statystyki i głębsza niż klasyfikacje mniejszościowe.
Jednak wraz z przejęciem kontroli przez tzw. Państwo Islamskie (ISIS) pod koniec 2013 roku oraz ogłoszeniem miasta Ar-Rakka stolicą „kalifatu” na początku 2014 roku, większość chrześcijan opuściła miasto. Źródło kościelne potwierdziło w rozmowie z „Nową Syrią”, że w tym okresie nie odnotowano przypadków zabójstw cywilnych chrześcijan. Jednak skrajna przemoc i systematyczne zastraszanie przeciwników – bez względu na ich orientację – a także surowe i zaostrzone wyroki oraz narzucenie dżizji, skłoniły chrześcijan do ucieczki.
Źródło dodało, że fala przemocy dotknęła również organizacje międzynarodowe i obywatelskie oraz dziennikarzy, którzy opuścili region, szczególnie po zaginięciu ojca Paolo Dall’Oglio — włoskiego jezuity i działacza na rzecz pokoju, wydalonego przez reżim syryjski w 2012 roku za krytykę władz — który przez trzy dekady służył w zabytkowym klasztorze Deir Mar Musa al-Habaszi z VI wieku, położonym w pobliżu Damaszku. Większość chrześcijan albo już wyemigrowała, albo rozważa emigrację poza granice kraju – po tym, jak Ar-Rakka i cała Syria stały się dla nich zbyt ciasne.
Szerzenie terroru jako narzędzie kontroli
Pomimo stanu bezpieczeństwa, jaki ISIS narzuciło na kontrolowanych przez siebie terenach, oraz zapewnienia większości podstawowych usług mieszkańcom, stosowanie skrajnej formy reguł islamu — w tym niemal codzienne publiczne wykonywanie kar wobec ‘skazanych’, ich filmowanie i rozpowszechnianie w mediach – wystarczyło, by zasiać strach w sercach ludzi. To skłoniło dziesiątki tysięcy mieszkańców, na czele z chrześcijanami, do ucieczki.
Z rozmów z duchownymi chrześcijańskimi wynika, że syryjski chrześcijanin jest „skłonny do emigracji, gdy odczuwa niepokoje i brak stabilności, ponieważ posiada pamięć wielu negatywnych wydarzeń, których region doświadczył w ciągu ostatniego stulecia. Chrześcijanin z natury jest pokojowo nastawiony, a gdy wyczuwa zagrożenie, woli wyemigrować do bezpieczniejszych miejsc — zwłaszcza do krajów Europy, Australii i Stanów Zjednoczonych”.
Dyrektor wykonawczy Asyryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, Jamil Diyarbakerli, powiedział „Nowej Syrii”: „Zgodnie ze statystyką Obserwatorium (zajmującego się sprawami chrześcijan w regionie i mającego siedzibę w Sztokholmie), prowincja Ar-Rakka przed wybuchem rewolucyjnych protestów wiosną 2011 roku liczyła około 800 rodzin, czyli około pięciu tysięcy chrześcijan. Większość stanowili Ormianie (katolicy i prawosławni) oraz melkici, a mniejszą część Asyryjczycy. Obecnie w Ar-Racce pozostało mniej niż 26 osób. Większość chrześcijan, którzy opuścili prowincję, przebywa dziś poza Syrią, natomiast pozostali schronili się w prowincjach Hims i Aleppo oraz w Kamiszli – największym mieście prowincji Al-Hasaka – ze względu na swoje korzenie w tych regionach lub obecność krewnych, którzy udzielili im wsparcia. W czerwcu 2017 roku Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), przy wsparciu lotniczym międzynarodowej koalicji, rozpoczęły operację wojskową znaną medialnie jako „Gniew Eufratu”, mającą na celu wyparcie bojowników tzw. Państwa Islamskiego z Ar-Rakki. W trakcie długiej bitwy użyto ogromnych ilości broni, co doprowadziło do potężnych zniszczeń. Raport Amnesty International określił Ar-Rakkę jako „najbardziej zniszczone miasto w czasach współczesnych”. W wyniku walk zniszczonych zostało około 13 tysięcy budynków, w tym wszystkie kościoły w mieście, które wcześniej ISIS przekształciło w swoje siedziby. Czteromiesięczna bitwa pochłonęła życie około 2371 cywilów, z czego niemal połowę stanowiły kobiety i dzieci. Chrześcijanie z Ar-Rakki powiedzieli „Nowej Syrii”, że jednym z głównych powodów opóźnionego powrotu jest brak odbudowy ich kościołów, domów i sklepów, zniszczonych podczas brutalnych działań militarnych w trakcie „wyzwolenia” miasta. Wskazują również na przemiany, jakie zaszły w „umiarkowanym społeczeństwie ar-rackim”, oraz pojawienie się przejawów radykalizacji, które mogą być skutkiem relatywnie długiego okresu rządów ISIS. Dodatkowym czynnikiem jest obawa przed „uśpionymi komórkami” działającymi w niektórych rejonach Ar-Rakki, w sąsiednich prowincjach oraz na terenach pustynnych. Syryjski chrześcijanin pochodzący z Ar-Rakki, obecnie mieszkający w Kamiszli, powiedział, że „gruzy domów i kościołów zrównanych z ziemią przez siły koalicji w czasie bitwy to wszystko, co pozostało chrześcijanom Ar-Rakki po wyparciu ISIS. Dlatego większość z nich została zmuszona do wyboru emigracji do Europy, a ci, którzy nie mogli wyjechać tak daleko, wybrali inne, odległe miasto”.
Chrześcijanie podkreślają całkowity brak jakiegokolwiek wsparcia, które umożliwiłoby ich powrót do swoich domów, nieruchomości i sklepów w celu odbudowy lub remontu. Większość tych, którzy uciekli przed wojną, już wyemigrowała albo rozważa wyjazd z kraju, ponieważ Ar-Rakka i cała Syria stały się dla nich miejscem bez perspektyw.
Wśród nielicznych chrześcijan, którzy wrócili do Ar-Rakki, nie ma dzieci ani młodzieży. Niemal wszyscy przemieszczają się między miastem a innymi prowincjami i nie mieszkają tam na stałe. Zamknięto wszystkie prywatne szkoły należące do Kościołów, do których wcześniej uczęszczały ich dzieci. Ci, którzy pozostali, wyjeżdżają do Aleppo, Hims, Latakii lub Kamiszli, aby obchodzić święta Wielkanocy, Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Osoby przebywające obecnie w Ar-Rakce ukrywają wszelkie oznaki swojej religii – takie jak krzyże, dekoracje domowe czy obrazy i ikony – w obawie przed potencjalnymi represjami.
Chrześcijanie milczą, a ich Kościoły zachowują ciszę
Dziesiątki chrześcijan mieszkających w Ar-Rakce, poza nią, a nawet w Kamiszli, odmówiło publicznej wypowiedzi. Może to wskazywać na powściągliwość, gdyż część wiernych nadal mieszka w Ar-Rakce, a ich nieruchomości i majątek wciąż się tam znajdują. Rezerwa ta może wynikać z obawy przed wzbudzeniem gniewu ISIS lub innych islamskich frakcji zbrojnych działających wcześniej w regionie, a także przed Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), które deklarują dążenie do reprezentowania zróżnicowanych komponentów społeczeństwa syryjskiego. Ormianka prawosławna, Sara Abu Raz, która schroniła się w Kamiszli w 2012 roku, powiedziała: „Najbardziej tęsknię za moim kościołem – kościołem Matki Bożej Zwiastowania, ponieważ tam dorastałam; byłam nauczycielką religii i pracowałam w przedszkolu… Kościół został zrównany z ziemią”.
Pięćdziesięcioletnia kobieta, której mąż był inżynierem w Wojskowej Instytucji Budownictwa Mieszkaniowego, wyjaśniła, że opuścili miasto wraz z jedynym synem „kiedy do miasta wkroczyła Wolna Armia Syrii – z powodu bombardowań i pęknięć w ścianach domu. Schroniliśmy się w Kamiszli, skąd pochodzę. Najpiękniejsze, co tam widziałam, to karnawały Bożego Narodzenia i święta Najświętszej Maryi Panny, które przemierzały ulice miasta. W Ar-Rakce cieszyliśmy się szacunkiem ze strony naszych muzułmańskich sąsiadów i przyjaciół. Czuliśmy się bezpiecznie. Kupiłam tam mały dom z nadzieją na powrót, jeśli sytuacja się poprawi, odbudowane zostaną kościoły, zabrzmią dzwony i modlitwy. Pragnę, by Ar-Rakka znów stała się taka jak dawniej i by jej chrześcijanie do niej wrócili – większość z nich wyemigrowała. Pierwszym krokiem koniecznym do powrotu jest odbudowa kościołów i zniszczonych domów. Mój śp. ojciec, Abraham Baghdasar, był jednym z notabli Ar-Rakki i należał do społecznej grupy pojednawczej skupiającej osobistości muzułmańskie i chrześcijańskie – bez żadnej różnicy między nimi. Nosił tradycyjny strój mieszkańców regionu” – powiedziała.
Ar-Rakka ukształtowała swoich mieszkańców na własne podobieństwo
Ar-Rakka potrafiła nadać swoim mieszkańcom wspólne cechy, tak że nie było różnicy między Asyryjczykiem, Ormianinem czy melkitą, ani między prawosławnym a katolikiem. Chrześcijanie byli rozproszeni w większości dzielnic miasta – w przeciwieństwie do innych miast regionu Dżaziry, takich jak Al-Hasaka czy Kamiszli, gdzie zamieszkiwali raczej w wyodrębnionych, „chrześcijańskich” osiedlach. Małżeństwa zawierano również między przedstawicielami różnych wspólnot – inaczej niż w innych miastach o dużej koncentracji chrześcijan w poprzednich dekadach, gdzie Asyryjczyk żenił się wyłącznie z Asyryjką, Ormianin z Ormianką, prawosławny z prawosławną, a katolik z katoliczką — z jedynie rzadkimi wyjątkami.
Metropolita archidiecezji Dżaziry i Eufratu Syriackiego Kościoła Ortodoksyjnego, Mar Maurice Amsih, z siedzibą w Al-Hasace, powiedział: „Mieliśmy wiernych w Ar-Racce od dawna. Prowincja należała do archidiecezji Dżaziry i Eufratu. Po jego konsekracji w roku 1990 biskup Matta Rohem zwrócił się do ówczesnego patriarchy Zaki I Iwas – w obecności Mar Yohanny Ibrahima, metropolity Aleppo (porwanego wraz z metropolitą Boulousem Yazidżim, greckoprawosławnym metropolitą Aleppo i Iskenderun, w kwietniu 2013 roku) – z prośbą, aby Ar-Rakka należała do archidiecezji Aleppo, ponieważ geograficznie znajduje się bliżej Aleppo niż Al-Hasaki. W ten sposób Ar-Rakka i At-Tabka zostały włączone do archidiecezji Aleppo. W obu miejscowościach mieliśmy wspólnotę liczącą około dwustu rodzin oraz dwa kościoły: jeden w At-Tabce, zbudowany przez naszego zwierzchnika Mar Yohannę. W Ar-Racce nasi wierni korzystali z kościoła Ormian prawosławnych. Po kilku latach dysponowaliśmy już budynkiem i salą do sprawowania liturgii. Do dziś nasz Kościół posiada w Ar-Rakce nieruchomości”.
Dwie tożsamości
Sara powiedziała: „Mój zmarły dziadek Ormianin posiadał dwa dowody tożsamości wydane przez ówczesnego tureckiego gubernatora: pierwszy na nazwisko Mustafa Abu Raz, a drugi na jego prawdziwe imię – Bedros Baghdasar. Podróżował między Syrią a Turcją i obawiał się, że może zostać zabity z powodu swojego ormiańskiego pochodzenia”.
Historia opowiedziana przez Sarę może dotyczyć jednej osoby, lecz zdaje się skrywać głębszy, niewypowiedziany kontekst. Jest ona Ormianką prawosławną, a jej rodzeństwo nosi imiona: Afandi, Jusuf, Ajman, Lorens, Ibrahim i Chalil. Wszystkie imiona – włącznie z jej własnym – są powszechne w regionie. Stanowi to wyraźny znak prób utożsamienia się z kulturą dominującą, a być może także wyraz lęku przed „nowym firmanem”, w którym ormiańskie nazwisko mogłoby zdradzić tożsamość przy pierwszej, błahej kontroli, choćby na prowizorycznym posterunku uzbrojonych, niewykształconych bojowników, selekcjonujących ludzi według imion i domniemanej przynależności.
Tymczasem niemal wszyscy Ormianie prawosławni w Syrii oraz w krajach diaspory noszą wyraźnie ormiańskie imiona i nazwiska, jednoznacznie wskazujące na ich pochodzenie, takie jak: Dikranyan, Barsumyan, Harutian, Boghosyan, Kadżian, Haddadian czy Arminian.
W 1915 roku Ormianie – a w mniejszej liczbie także Asyryjczycy – padli ofiarą wydarzeń znanych historycznie jako „firman”: systematycznych kampanii eksterminacji i przymusowych deportacji przeprowadzonych u schyłku Imperium Osmańskiego. Doprowadziły one do śmierci setek tysięcy ludzi (łączne szacunki ofiar ormiańskich i asyryjskich sięgają około dwóch milionów) oraz do wygnania ocalałych przez surowe szlaki pustynne. Rzesze deportowanych kierowano w stronę ziem syryjskich. Region Dżaziry nad Eufratem oraz Aleppo przekształciły się z miejsc przymusowego zesłania w ostatnie schronienie dla ocalałych z „karawan śmierci”. Mimo surowości historycznych okoliczności, wypędzeni Ormianie spotkali się z humanitarną postawą miejscowej ludności, zwłaszcza arabskich plemion, co utorowało drogę do ich pełnej integracji w tkankę narodową. Z biegiem czasu obecność ormiańska w Syrii przekształciła się z diaspory poszukującej bezpieczeństwa w aktywny komponent społeczny i gospodarczy, który zachował własną tożsamość kulturową i historyczne kościoły, stając się częścią współczesnej tożsamości syryjskiej.
Obecność chrześcijańska w Ar-Rakce przed 2011 rokiem
Pisarz i badacz Khalaf Ali al-Khalaf, pochodzący z prowincji Ar-Rakka, powiedział: „Obecność chrześcijańska w Ar-Racce dzieli się na historyczną i nowożytną. W chwili przybycia muzułmanów większość mieszkańców Ar-Rakki stanowili jakobici (Syriacki Kościół Ortodoksyjny), obok licznej wspólnoty wyznającej religię harraniańską [w Harranie]. Miasto zostało zdobyte na mocy układu pokojowego, podobnie jak większość miast regionu. Dowódca armii muzułmańskiej, Ijad ibn Ghanm, udzielił chrześcijanom Ar-Rakki gwarancji bezpieczeństwa odpowiadającej w swej istocie tzw. Paktowi Umara, przyznanemu mieszkańcom Jerozolimy. W Ar-Racce znajdował się słynny klasztor Zakka, opiewany przez poetów i uznawany w źródłach syriackich za jedno z najważniejszych centrów edukacyjnych i monastycznych. Kształcił się tam patriarcha Jan III oraz około dwudziestu biskupów i metropolitów. W nim odbył się również synod w czasach jednego z najsłynniejszych biskupów – Jakub Baradeusz, od którego imienia Kościół został nazwany „jakobickim”. W epoce Abbasydów patriarchą Kościoła został ustanowiony w wielkim kościele Ar-Rakki Dionizy z Tel Mahre. Pochodził on z miejscowości Tel Mahre, której ruiny wciąż istnieją na północ od wsi Khuneiz, przy drodze między Ar-Rakką a Tall Abjad. Oprócz swojej pozycji teologicznej był wybitnym historykiem; pozostawił cenne zapiski o epoce Abbasydów za panowania kalifów Al-Mamun i Al-Mutasim, z którymi spotykał się wielokrotnie. Po całkowitym zniszczeniu Ar-Rakki podczas najazdu Hulagu Khan miasto pozostawało opuszczone aż do końca XIX wieku. Na początku XX stulecia do Ar-Rakki przybyli Ormianie, deportowani przymusowo z wschodnich wilajetów Imperium Osmańskiego, zwłaszcza z Diyarbakir, Van, Erzurum i Bitlis, w okresie rządów Komitetu Jedności i Postępu, który prowadził politykę turanizmu i przymusowej turkifikacji prowincji nietureckich. Arabskie plemiona Ar-Rakki i jej okolic przyjęły ich do domów, zapewniły odzież i żywność, otoczyły opieką sieroty i udzieliły ochrony. Nie mieszkali w namiotach. Z czasem dochodziło do licznych małżeństw mieszanych; wiele rodzin z Ar-Rakki ma dziś w żyłach krew ormiańską, w tym rodzina al-Khalafa. W tym samym okresie dołączyli do nich Asyryjczycy, uciekający przed masowymi mordami i deportacjami znanymi jako masakry Sejfo. W mieście działały dwie główne świątynie: Kościół Męczenników należący do Ormian katolików i Kościół Matki Bożej Zwiastowania należący do katolickich melchitów, a także mniejsze miejsca kultu innych wspólnot chrześcijańskich.
Biegłość rzemiosła i rzetelność w relacjach
Al-Khalaf szacuje liczbę chrześcijańskich rodzin w Ar-Rakce różnych grup etnicznych i wyznań do 2011 roku między 600 a 800 rodzin. W przeciwieństwie do wielu innych miast syryjskich chrześcijanie nie mieszkali w odrębnych dzielnicach, lecz byli rozproszeni po całym mieście, a także obecni w rejonach Tall Abjad i At-Tabka. Działalność Ormian koncentrowała się głównie na naprawie pojazdów i silników rolniczych wszelkiego typu; słynęli z biegłości rzemiosła i rzetelności w kontaktach, podczas gdy inne rodziny zajmowały się rolnictwem. Chrześcijanie Ar-Rakki stanowili integralną część lokalnej tkanki społecznej. Poza wyróżnianiem się w niektórych rzemiosłach i branżach, trudno było odróżnić ich od reszty mieszkańców. Uczestniczyli we wszystkich formach życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego. Wielu starszych, których znałem, nosiło tradycyjny strój arabski i przestrzegało obyczajów oraz tradycji miasta. Cieszyli się pozytywną reputacją opartą na zaufaniu do jakości ich produktów i wiarygodności w umowach oraz transakcjach handlowych”.
Al-Khalaf zaznaczył również, że chrześcijanie Ar-Rakki opuszczali miasto stopniowo jeszcze przed pełnym przejęciem prowincji przez tzw. Państwo Islamskie na początku 2014 roku. Największa fala emigracji nastąpiła po całkowitym przejęciu kontroli nad prowincją oraz innymi obszarami Syrii i Iraku. Gdy podniesiono flagę organizacji i zdjęto krzyże z kościołów Męczenników i Matki Bożej Zwiastowania, latem 2013 roku dziesiątki młodych mieszkańców Ar-Rakki wyszło na symboliczną demonstrację, niosąc krzyże w geście sprzeciwu wobec tego aktu. W Ar-Racce nie doszło do masakr wymierzonych bezpośrednio w chrześcijan; dotknęło ich to samo, co wszystkich mieszkańców miasta — bombardowania, wysiedlenia i ogólny chaos.
Miasto ogołocone
Al-Khalaf powiedział: „To smutne i przytłaczające. Ar-Rakka od najdawniejszych epok przed naszą erą stanowiła kluczowy węzeł geograficzny na skrzyżowaniu szlaków handlowych między Mezopotamią, Anatolią i Lewantem, co czyniło ją miejscem, o które rywalizowały wielkie potęgi regionu. Następowali po sobie Asyryjczycy, Babilończycy i Achemenidzi, a następnie Seleucydzi, Rzymianie i Bizantyjczycy. Wraz z tym nagromadzeniem warstw cywilizacyjnych miasto – od epoki hellenistycznej, a potem rzymskiej – stało się zróżnicowanym centrum demograficznym i kulturowym, gdzie współistnieli Aramejczycy, Harranici, Nabatejczycy, Arabowie, Asyryjczycy, Grecy i Rzymianie. Przez długie stulecia Ar-Rakka była miejscem spotkania ludów i kultur – nie tylko przystankiem na szlakach karawan, lecz żywą przestrzenią, w której ścierały się i przenikały cywilizacje. W okresie greckim i rzymskim z Ar-Rakki wywodzili się mówcy i filozofowie związani z późną tradycją helleńską. Do najsłynniejszych należał retor i filozof Kallinikos z Raqqa, o którym źródła greckie wspominają, że w epoce rzymskiej miasto nosiło jego imię. Rola Ar-Rakki w okresach arabskich i islamskich jest powszechnie znana. Stała się ona drugą stolicą państwa Abbasydów i – po Bagdadzie – drugim ośrodkiem jego odrodzenia kulturalnego, naukowego i filozoficznego. To tutaj Thabit ibn Qurra z Harranu założył szkołę filozofii i astronomii, a także tutaj słynny astronom Al-Battani utworzył swoje obserwatorium. Od najdawniejszych czasów w Ar-Rakce przenikały się ludy i religie – zanim w ogóle wynaleziono pojęcie ‘mniejszości’. Miasto nie znało mniejszości w nowoczesnym sensie tego słowa, lecz mieszkańców o różnorodnych przynależnościach etnicznych i religijnych, bez wyraźnych barier oddzielających”.
Al-Khalaf podkreślił, że powrót jest teoretycznie możliwy, gdy Syria odzyska jedność i bezpieczeństwo. Nie dotyczy to wyłącznie chrześcijan – tysiące, a być może dziesiątki tysięcy mieszkańców pozostają poza miastem nawet po zakończeniu rządów tzw. Państwa Islamskiego. To prawda, że społeczeństwo Ar-Rakki doświadczyło kolejnych wymuszonych przemian, jednak charakter mieszkańców i ich przekonania sprawiają, że mało prawdopodobne jest, by zmiany te uniemożliwiły powrót chrześcijan. Przez niemal stulecie stali się częścią tkanki społecznej. Tym, co może powstrzymać masowy powrót, jest raczej stabilność osiągnięta w nowych krajach. To nie dotyczy wyłącznie chrześcijan, lecz wielu Syryjczyków, którzy osiedlili się za granicą. Ar-Rakka oraz miasta całego regionu Dżaziry były zaniedbywane od momentu powstania państwa syryjskiego i trwa to do dziś. Najprawdopodobniej ten stan rzeczy będzie się utrzymywał. To, co napisano o nowożytnej historii Ar-Rakki, powstawało fragmentarycznie, zazwyczaj dzięki indywidualnym wysiłkom autorów. Śmiem twierdzić, że wielu z nich finansowało publikację swoich książek z własnych środków. Nie było inicjatyw ze strony syryjskich uniwersytetów ani ośrodków wydawniczych, które zachęcałyby do badań nad historycznymi i społecznymi skarbami Ar-Rakki, mimo że w minionych epokach miasto to cieszyło się ogromnym znaczeniem i sławą”.
Czy wrócą?
Pytanie o los chrześcijan Ar-Rakki pozostaje otwartą raną w pamięci jednego z miast Lewantu, które przez stulecia chlubiło się swoją różnorodnością. Ich nieobecność nie jest jedynie statystycznym spadkiem liczby mieszkańców – to utrata żywotnej części tożsamości i historii miasta. Dopóki kościoły pozostają w ruinie, a ich wierni rozproszeni po świecie, powrót nie zależy wyłącznie od zakończenia działań wojennych. Wymaga on odbudowy zaufania oraz rekonstrukcji tkanki społecznej nadwyrężonej przez lata wojny, dyktatury i ekstremizmu. Bez dźwięku kościelnych dzwonów Ar-Rakka pozostaje miastem „niepełnym”, oczekującym dnia, w którym Eufrat odzyska wszystkich swoich synów i córki, którzy niegdyś nadali jego brzegom kolor swojej cywilizacji i ducha tolerancji. A dzwony muszą kiedyś znów zabrzmieć.Dół formularza
https://www.alaraby.co.uk/ 17.02.2026 r.
Informacja dodatkowa: Miasto Rakka istniało już w czasach starobabilońskich (początek II tysiąclecia przed Chr.), kiedy było znane pod nazwą Tuttul. Zostało na nowo zbudowane i doznało rozkwitu po podbojach Aleksandra Wielkiego w czasach Seleuka I Nikanora (301–281 r. przed Chr.). Należąc do regionu Osroene ze stolicą w Edessie, wcześnie przyjęło chrześcijaństwo, a wspólnoty wyznawców Chrystusa tętniły życiem również po podbojach muzułmańskich. Święty Michał Syryjski podawał, że w wiekach VIII-XII w ar-Rakce urzędowało 20 biskupów i funkcjonowało co najmniej cztery klasztory. Po masakrach 1915 r., które miały miejsce w Turcji, do Rakki przybyło wiele Ormian, i chociaż część wyjechała później do Aleppo, Ormianie nadal stanowili większość wśród chrześcijan Ar-Rakki.
