Od miesiąca przestrzeń powietrzna nad regionem, którego część stanowi Syria, pozostaje intensywnie nasycona rakietami, pociskami przechwytującymi, dronami oraz samolotami bojowymi. Również syryjska przestrzeń powietrzna stała się bardziej odsłonięta niż kiedykolwiek wcześniej, podczas gdy izraelskie oczy monitorują szarawy Damaszek z rejonu Góry Hermon.
Paradoksalnie, od momentu przejęcia władzy w Damaszku przez ugrupowania, które aktywizują głęboko zakorzenione napięcia społeczne i polityczne do dalszej erozji społecznej, międzynarodowe zainteresowanie Syrią wyraźnie osłabło. Jednocześnie kwestia syryjskich chrześcijan, pozostająca dotąd w stanie względnego uśpienia, zbliża się do punktu krytycznego. Można przypuszczać, że narastające napięcia wokół tej społeczności mogą w przyszłości doprowadzić do poważnego kryzysu, którego konsekwencje odczują zarówno alternatywne ośrodki władzy w Damaszku, jak i przywódcy chrześcijańskich wspólnot religijnych.
Nowe władze rozpoczęły proces delegitymizacji poszczególnych grup syryjskiego społeczeństwa, określając je mianem „separatystów” czy „sojuszników zagranicznych projektów politycznych”. Choć narracja wymierzona w społeczność chrześcijańską nie została początkowo w pełni uruchomiona, wydaje się, że jej wdrożenie jedynie odłożono w czasie. Chrześcijanie byli świadomi, że również oni mogą stać się przedmiotem polityki wykluczenia i stygmatyzacji, podobnie jak Alawici czy Druzowie.
W dyskursie publicznym zaczęto chrześcijan określać mianem „niewiernych” lub „pozostałości dawnego systemu”. W tym kontekście istotne znaczenie ma termin „fulul” („niedobitki”, „resztki”), silnie związany z retoryką Bractwa Muzułmańskiego. Od okresu rządów Mohameda Morsiego w Egipcie określenie to było wykorzystywane przede wszystkim przez środowiska związane z Bractwem Muzułmańskim wobec przeciwników politycznych oraz przedstawicieli wcześniejszego establishmentu. W związku z tym można zauważyć, że w Syrii, od momentu upadku reżimu, termin „fulul” został zaadaptowany do opisu grup, które nie uczestniczyły w przejmowaniu władzy pod hasłem Allahu Akbar.
Syria coraz wyraźniej przybiera cechy państwa ideologicznego, a nie obywatelskiego; państwa opartego na tożsamości ekskluzywnej, a nie wspólnotowej; na religijnej legitymizacji wykluczającej odmienność, a nie na zasadzie współistnienia. Tendencję tę ilustruje decyzja gubernatora Damaszku o zakazie sprzedaży alkoholu w stolicy, z wyjątkiem trzech dzielnic uznawanych historycznie za chrześcijańskie. Decyzja ta wywołała szerokie oburzenie społeczne i spotkała się z protestami, również ze strony znanych oraz umiarkowanych przedstawicieli społeczności muzułmańskiej.
Można odnieść wrażenie, że wcześniej przygotowany scenariusz zakładał organizowanie w kilku syryjskich miastach demonstracji poparcia dla tej decyzji przez zwolenników władz pod hasłem „Matka wszelkiego zła”, podczas których eksponowano tylko i wyłącznie flagi radykalnych ugrupowań islamistycznych. W rezultacie sytuacja zaczęła przypominać konfrontację różnych grup społecznych i politycznych, przybierając formę rywalizacji „ulicy przeciw ulicy”. Jednak proces eskalacji napięć nie zakończył się na tym etapie.
Retoryka wobec społeczności chrześcijańskiej stała się bardziej radykalna, jednoznaczna i otwarta. Potwierdzeniem tej tendencji był atak na chrześcijańską miejscowość Skelbijje, który ujawnił istnienie wcześniej ukrytych napięć oraz potencjalnie szerszego scenariusza eskalacji. Znamienne jest przy tym, że syryjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zbagatelizowało to wydarzenie, określając je jako „pojedynczy incydent” lub „bójkę”.
Obecne wydarzenia w Syrii można interpretować jako kolejny etap dezintegracji społeczeństwa oraz jego fragmentaryzacji na tle religijnym i wyznaniowym. Proces ten sprzyja powstawaniu rywalizujących ze sobą grup i wspólnot realizujących agendy wykraczające poza interes narodowy. W konsekwencji tworzone są warunki do utrwalenia dominacji ideologicznej, ponieważ władze w Damaszek zdają się postrzegać obywateli przede wszystkim przez pryzmat ich przynależności religijnej i wyznaniowej. Można przypuszczać, że etap konsolidacji władzy realizowany przez Hayat Tahrir asz-Sham od grudnia 2024 roku dobiega końca, a Syria wchodzi w fazę bardziej otwartego przejścia w kierunku modelu państwa religijnego o charakterze teokratycznym.
To, co dzieje się obecnie w Syrii — demonstracje organizowane pod wykluczającymi hasłami oraz radykalizacja języka religijnego, mającego na celu narzucenie całemu społeczeństwu jednolitego wzorca normatywnego — może prowadzić do jeszcze poważniejszych konsekwencji, w tym do pogłębiania kryzysu tożsamości zamiast budowania spójnego państwa obywatelskiego. Obecne wydarzenia należy traktować jako poważne i niepokojące sygnały wskazujące na postępujący proces utrwalania mechanizmów wykluczenia społecznego wobec szerokich grup ludności wyłącznie z powodu ich odmienności religijnej i kulturowej.
Przed okresem dominacji osmańskiej chrześcijanie stanowili prawie połowę ludności Syrii. W kolejnych stuleciach ich udział demograficzny stopniowo malał, co wiązało się zarówno z przemianami politycznymi i społecznymi, jak i z procesami migracyjnymi, przymusami konwersji na islam i co za tym idzie zmianami struktury ludności. W momencie usamodzielnienia się Syrii w 1946 roku chrześcijanie stanowili nie mniej niż 37% ludności kraju. Według różnych szacunków obecnie tworzą oni około 2-3% mieszkańców, a część prognoz wskazuje na możliwość dalszego spadku w nadchodzących dekadach.
Współcześni Syryjczycy, niezależnie od przynależności religijnej i środowiskowej, stoją wobec fundamentalnych wyborów dotyczących przyszłości państwa. W praktyce oznacza to konieczność wyboru między modelem państwa obywatelskiego, opartego na wspólnej tożsamości narodowej i równości wszystkich obywateli, a pogłębianiem podziałów wynikających z dominacji jednolitego projektu ideologicznego o charakterze wykluczającym.
Malkon Malkon, asyryjski emigrant w Szwecji, autor książki: Syria’s Vanishing Christians. A 2000 Year Legacy in Peril
Fragment z wielkanocnego kazania biskupa Syriackiego Kościoła Ortodoksyjnego w Aleppo, Boutros Kassis: „Syryjscy chrześcijanie nie domagają się przywilejów ani szczególnych praw, ale nie godzą się na marginalizację. Syryjscy chrześcijanie nie dążą do konfliktu ani walki o władzę i wpływy, ale nie godzą się na to, by zostali wykluczeni. Prawdziwa ojczyzna to taka, w której jest miejsce dla wszystkich, którzy czują się w niej równi, choć pozostają różni. Czyż Bóg nie stworzył nas właśnie takimi!?”
